Menu Zaloguj się

Informacje

Mój pierwszy rower
24.06.2020

Zamykam oczy… Mam cztery lata i właśnie dostałam pierwszy rower. Nie pamiętam koloru, ale pamiętam, że miał małe kółka i długi kij z tyłu. Kij przytrzymuje Tata i biegnie za mną z lekką zadyszką. Biegnie niestrudzenie, a ja co rusz oglądam się do tyłu, żeby upewnić się, że kij na pewno jest
w bezpiecznych  rękach.

- Nie odwracaj się!  – krzyczy Tata - Patrz  przed siebie!

Ojej, żeby to było takie proste… Uparcie, kolejny raz odwracam się za siebie i nagle widzę, że żadna ręka nie trzyma długiego kija, a Tata pozostaje daleko z tyłu.

- Jedziesz – krzyczy - Jedziesz sama!

I nagle skręt kierownicą w prawo i już jestem w kolczastym, pachnącym krzaku dzikiej róży. Kolce ranią, ale róża pachnie i wszystko jest już nieważne, bo właśnie nauczyłam się jeździć na rowerze.  Hurra!

 A po latach trzymam kij od pierwszego roweru Syna. Biegnę za nim …..I dalej wiadomo co się wydarzy:)

 AG

 

Napiszcie jak wspominacie swój pierwszy rower. Kto uczył Was jazdy? Było łatwo, czy trudno?