Menu Zaloguj się

Informacje

Wie pani….
07.07.2020

Spotkałam szczęśliwego człowieka. Wyglądał niepozornie: stare trampki, krótkie spodenki, sprana koszulka i  kask rowerowy na głowie.  Kolarzówka  stojąca  obok uśmiechniętego  starszego pana najlepsze lata miała już za sobą. Pan Zenek pierwszy zagaił rozmowę, kiedy  - po dotarciu do Helu - przycupnęłam na tej samej ławeczce.

- Wie pani – zagadał- skończyłem  dzisiaj  85  lat  i właśnie spełniłem swoje największe marzenie ….

Nie przeszkadzałam panu Zenkowi w jego opowieści. Widać było, że musi podzielić się swoja historią.  Urodził się i mieszkał przez całe życie we Władysławowie, zawodowo pracował w Stoczni Gdańskiej,
 a jego pasją była jazda na rowerze.  Bieda nie pozwoliła jego rodzicom kupić roweru, więc dopiero jako młodzieniec własnoręcznie złożył  swój  bicykl. Od tej pory wszystkie wolne chwile spędzał na rowerze . Pan Zenek  łączył pasję do dalekich podróży ( miał coś z marynarza) z miłością do dwukołowego pojazdu. I tylko bardzo zła pogoda , tzn.  śnieżyca  J zatrzymywała go w domu. Przyznał jednak, że bardziej od śnieżycy przekonywały go  krzyki i lamenty małżonki.

A ponieważ  chciał zwiedzać nieznane miejsca (czyt. dalekie) wybierał trasy, które były oddalone od domu co najmniej 100 kilometrów. Zatem Hel był zbyt blisko. Wyruszając w kolejne długie podróże powtarzał:

- Muszę kiedyś pojechać do Helu, muszę kiedyś pojechać do Helu…

Po przejściu na emeryturę  zwiedził  całą  Europę, jeździ  także po Azji. Przez ostanie lata co roku robił nawet 3000 – 4000 kilometrów  rocznie!

Nigdy nie miał profesjonalnej odzieży, obuwia, ani zbyt wyszukanego kasku. Nawet rowery składał sam. Prawdziwy pasjonat- nie gadżeciarz.

-Wie pani…. Te ze sklepu zbyt często się psują J

W tym momencie zaczął prezentować swój rower - oczywiście samodzielnie złożony.  Po chwili jednak z zadumą i lekkim uśmiechem na twarzy  wrócił do tematu:

- Wie pani….  Spełniłem marzenie. Dojechałem w końcu do Helu. A teraz posiedzę, podumam
i pomyślę, czy wyruszyć w długą drogę  (dość dziwnie to zabrzmiało), czy codziennie spełniać marzenia ( czyt. codziennie pokonywać trasę Władysławowo- Hel).

 Nie wiem jaką decyzję podjął pan Zenek, ale jestem przekonana, że była to  decyzja właściwa.

AlGa

P.S. Napiszcie do nas o swojej wymarzonej trasie. Jest daleka, czy bliska? Odkładacie ją na później, czy już ją pokonaliście?